wtorek, 8 kwietnia 2014

Nowy rozdział?

Moja praca licencjacka jest już prawie skończona. Zostało mi tylko naniesienie poprawek do 3 rozdziału oraz dokończenie wstępu i zakończenia. Planuję to zrobić w tym tygodniu i w poniedziałek oddać całość promotorowi. Tak więc, jeśli wszystko dobrze pójdzie i dopisze mi wena, to w przyszłym tygodniu powinnam wziąć się za pisanie nowego rozdziału. Jednak nie oznacza to, że pojawi się on szybko. Mam do zaliczenia kilka przedmiotów i czas najwyższy wziąć się za naukę pytań do drugiej części egzaminu. Mimo wszystko postaram się każdą wolną chwilę poświecić na pisanie.
Pozdrawiam Lady Charlotte

poniedziałek, 3 marca 2014

Rodzinny Sekret 7

- Do zobaczenia później - Draco pożegnał się kumplami ze swojego domu i razem z Blaisem odeszli do stołu ślizgonów - i pamiętajcie o dzisiejszej rekrutacji do drużyny - rzucił jeszcze przez ramię zanim całkowicie zniknęli za drzwiami.
 - Hermiona bardzo sprzeciwiała się przyjściu na trening? - Zabini spojrzał na przyjaciela, kiedy zmierzali do klasy transmutacji.
 - Ona jeszcze nic nie wie, po za tym i tak nie ma wyjścia. Czy tego chce, czy nie ma być na stadionie, żebym miał pewność, że nie włóczy się sama po zamku - blondyn nawet nie spojrzał na swojego przyjaciela.
 - Współczuję ci, już widzę jak zareaguje Hermiona, kiedy jej to oznajmisz - zaśmiał się brunet
 - Ale to ty jej to powiesz - ton kapitna drużyny ślizgonów był obojętny.
 - Co?! - Blaise gwałtownie się zatrzymał i z lekkim strachem spojrzał na przyjaciela - Nie ma mowy. Nie mam zamiaru zginąć - Zabini nie raz widział jak Hermiona była wściekła na Malfoy’a, kiedy ten jej rozkazywał i za nią łaził. Nie raz dochodziło do rękoczynów i on nie miał zamiaru oberwać od panny Riddle za swojego kumpla -  Wiesz, że mnie i tak nie posłucha, dodatkowo mi się oberwie. Dlaczego nie powiesz jej o tym teraz?
 - Żeby przez cały dzień działał mi jeszcze bardziej na nerwy i sztyletowała mnie wzrokiem? Po za tym nie mam ochoty z samego rana wszczynać awantur - ślizgoni doszli pod salę transmutacji i zatrzymali się przy jednym z  okien.
Dzisiejszy dzień był naprawdę piękny. W sam raz na zorganizowanie kwalifikacji do drużyny. Słońce wysoko wisiało na niebie, oświetlając całe błonia dookoła szkoły i przyjemnie ogrzewajac uczniów zmierzających na lekcje zielarstwa lub opieki nad magicznymi stworzeniami. Delikatny wietrzyk unosił w powietrzu liście, które już zdążyły odpaść od drzew i zacząć tworzyć kolorowy dywan na trawie.
 - Dobra - westchnął Blaise - zrobię to, ale wisisz mi ognistą.

*****

Hermiona przemierzała zatłoczone korytarze szkoły pragnąć jak najszybciej dostać się do swojego dormitorium. Pomimo tego, że był początek roku, nauczyciele ich nie oszczędzali. Dawali im mnóstwo zadań i praktycznie z każdego przedmiotu mieli zapowiedziany test. Dlatego panna Riddle, chciała jak najszybciej zaszyć się w swoim pokoju i wziąć za naukę.
Obok szatynki kroczył jej współlokator, dzięki czemu mogła się uwolnić od Malfoy’a. Po chwili dotarli do swojego dormitorium. Dziewczyna podeszła do drzwi, które prowadziły do jej sypialni i kiedy naciskała na klamkę, zatrzymał ją głos chłopaka.
 - Miona - zaczął niepewnie, jednak po chwili odchrząknął, a jego głos nabrał większej pewności - Przebierz się jakoś wygodniej i spotkajmy się tutaj za 15 minut.
 - Po co? - spojrzała zaciekawiona na ślizgona.
 - Mamy dzisiaj kwalifikację do drużyny i trening. Malfoy kazał mi ciebie przyprowadzić - rzucił znikając w swojej sypialni. Planował zamknąć drzwi ale nie zdążył, ponieważ do środka wparowała gryfonka.
 - Słucham? Nigdzie się nie wybieram - oburzona szatynka zatrzymała się  na środku pokoju i spojrzała srogim wzrokiem na chłopaka - Wiesz ile mam nauki? Nie ma mowy zostaję. Możesz to przekazać tlenionemu - oznajmiła, po czym skierowała swoje kroki w stronę wyjścia.
 - Hermiona, dobrze wiesz, że Draco na to nie pozwoli - ruszył za dziewczyną.
 - Nic mnie to nie obchodzi - odpowiedziała zatrzaskując brunetowi przed nosem drzwi. Rzuciła na nie parę zaklęć, upewniając się, że nikt nie wejdzie do środka i wygodnie siadając przy biurku wzięła się za pisanie wypracowania dla profesor Sprout.
Zabini westchnął zrezygnowany po czym udał się do swojej sypialni, aby przygotować się na trening.

*****

Blaise Zabini przemierzał szkolne błonia w kierunku boiska do quiddicha. Całą drogę zastanawiał się jak powiedzieć Draco, że Hermiona nie chce przyjść. Wiedział, że Malfoy się wścieknie. Miał obsesję na punkcie pilnowania jej. Wiedział, że jeśli zawali czarny Pan srogo go ukarze. Znał największa słabość młodego Malfoy’a i w każdej chwili mógł to wykorzystać, jeśli tylko chłopak odpowiednio nie wypełni jego rozkazów.
W końcu doszedł do szatni i od razu skierował się do swojej szafki.
 - Gdzie masz Riddle? - brunet usłyszał za sobą głos. Odwrócił się i ujrzał swojego przyjaciela, ubranego już w strój do gry.
 - W dormitorium - odpowiedział z powrotem odwracając się do swojej szafki, aby móc się przebrać.
 - Dlaczego? - warknął blondyn.
 - Powiedziała, że ma dużo nauki i nie ma zamiaru tu przychodzić - odpowiedział obojętnie.
 - To trzeba było ją tu zaciągnąć siłą - opowiedział wściekły.
 - Zrobiłbym to, gdyby nie zatrzasnęła mi przed nosem drzwi i rzuciła na nie zaklęcia, abym nie mógł wejść do środka - odpowiedział teraz lekko poirytowany Zabini.
Draco warknął coś niezrozumiałego, po czym wściekły opuścił szatnię.

*****

Dracon Malfoy przemierzał puste korytarze Hogwartu. Uczniowie spędzali czas w swoich pokojach wspólnych, bibliotece lub korzystali z pięknej pogody i siedzieli na błoniach. Kroki chłopaka były szybkie, a ich echo roznosiło się po szkole. W końcu dotarł na odpowiednie piętro i wymawiając hasło wszedł do pokoju wspólnego prefektów naczelnych. Podszedł do drzwi, za którymi znajdował się sypialnia gryfonki i z całej siły uderzył w nie.
 - RIDDLE W TEJ CHWILI WYŁAŹ! - krzyknął w stronę drewnianej powłoki. Nie doczekał się jednak żadnej odpowiedzi. Ponownie uderzył w drzwi i kazał dziewczynie się pokazać, jednak to też nic nie dało. Spróbował jeszcze kilka razy, już sięgał po różdżkę, kiedy drzwi się otworzyły, a jego spojrzenie spotkało się z czekoladowymi tęczówkami.
 - Czego chcesz Malfoy? - jej ton był obojętny.
 - Dobrze wiesz po co tu jestem. Dlaczego nie przyszłaś z Blaisem? - warknął.
 - Mam dużo nauki i nie mam zamiaru zarywać nocy, tylko dlatego, że ty postanowiłeś, abym była obecna podczas waszym treningu.
 - Słuchaj - blondyn starał się na spokojny ton - muszę mieć pewność, że wszystko w porządku.
 - Dlaczego? Blaise nie pilnuje tak bardzo Chrisa jak ty mnie - powiedziała poirytowana
 - Blaise nie ma takich samych rozkazów jak ja - warknął - Dobra dość tych pogaduszek, idziemy.
Chwycił nadgarstek szatynki i pociągnął ją za sobą, kierując się w stronę wyjścia.
 - Nigdzie nie idę - zaczęła się szarpać, dopóki nie udało jej się w uwolnić z uścisku chłopaka.
 - Riddle - warknął.
 - Malfoy, daj spokój. Chcę tylko napisać wypracowania. Nikt nie pożądany tutaj nie wejdzie, nie znają hasła. Nic mi się tu nie stanie.
 - Dobra - westchnął Draco, dając za wygraną, trening już powinien się zacząć, nie miał czasu na sprzeczanie się z dziewczyną - możesz tu zostać, pod warunkiem, że nie ruszysz się z dormitorium dopóki ja lub Blaise nie wrócimy.
 - Ok - rzuciła, po czym odwróciła się na pięcie i zniknęła w swojej sypialni.

*****

Pomimo tego, że Hermiona powiedziała, że zostanie w pokoju wspólnym, Draco cały trening był rozkojarzony i bardzo łatwo można było go wyprowadzić z równowagi. Wiedział, że szatynka nie znosiła, kiedy Draco jej rozkazywał lub czegoś zabraniał, więc mogła mimo wszystko go nie posłuchać i gdzieś iść. Z drugiej jednak strony gryfonka mówiła, że ma zamiar się uczyć, co raczej było prawda. Przecież miał z nią zajęcia i sam wiedział ile im zadano.
Kiedy wreszcie kwalifikacje i trening dobiegły końca, cała drużyna ślizgonów ruszyła do szatni.
 - Stary wyluzuj - rzucił ciemnoskóry chłopak siadając obok swojego przyjaciela - przecież powiedziała, że zostanie w swoim pokoju.
Draco nic nie odpowiedział tylko spojrzał srogim wzrokiem na kumpla.
 - Smoku - westchnął Blaise - rozumiem, że się boisz, o to co może się stać, jeśli Czarny Pan dowiedziałby się, że zawaliłeś, ale przecież jesteśmy w Hogwarcie. Hermiona jest tu bezpieczna, co może jej się stać?
 - Nigdy nic nie wiadomo - odpowiedział odwracając wzrok od Zabiniego.
 - Draco, czy jest coś o czym nie wiem? Dowiedziałeś się czegoś lub usłyszałeś co dotyczyło Hermiony?
 - Słuchaj Blaise dostałem wyraźne rozkazy od Czarnego Pana, nie muszę ci mówić wszystkiego co mi powiedział - zirytowany blondyn podniósł się z ławki i podszedł do swojej szafki.
 - Ok, ale pamiętaj, że możesz mi o wszystkim powiedzieć, a ja ci pomogę - powiedział Diabeł wpatrując się w plecy kumpla.
 - Wiem - odpowiedział kątem oka zerkając na przyjaciela i posyłając mu słaby uśmiech.

*****

Hermiona kończyła już ostatnie wypracowanie, dla profesora Flitwick’a. Jednak brakowało jej kilku informacji, których nie mogła znaleźć w książkach znajdujących się przed nią. Jedynym wyjściem było udanie się do biblioteki, ale przecież nie mogła. Powiedziała Malfoy’owi, że zostanie w pokoju. Z drugiej strony, dobrze wiedziała jaką książkę potrzebuje. Wystarczyło tylko iść do biblioteki, wypożyczyć ją i wrócić do pokoju. To potrwa kilka minut, a Draco o niczym się nie dowie. To był dobry pomysł. Nie wahając się podniosła się z krzesła i opuściła pokój. Już po chwili znajdowała się w bibliotece. Krążąc pomiędzy regałami poszukiwała odpowiedniej książki. Kiedy tylko ja znalazła wzięła ją i ruszyła w trochę biurka pani Pince. Po krótkiej rozmowie z bibliotekarką opuściła pomieszczenie i skierowała się w stronę swojego dormitorium. Po drodze przeglądała księgę, chcą znaleźć odpowiednie informacji, by po powrocie do pokoju móc jak najszybciej skończyć pisać. Nagle poczuła jak na coś, a raczej kogoś wpada i odbija się.. Jednak przed bliskim spotkaniem z ziemią uchroniły ją czyjeś silne ramiona. Spojrzała w górę i ujrzała parę ciemnych tęczówek. Stała w objęciach wysokiego bruneta, o jasnej cerze, który był dość przystojny.
 - No proszę, proszę kogo moje oczy widzą - zakpił - panna Riddle i to bez swojego ochroniarza - na jego twarzy uformował się kpiący uśmiech.
 - Czego chcesz Nott - szatynka próbowała się wyrwać, jednak silne ramiona chłopaka nie pozwalały jej na to.
 - Oh, spokojnie. Nic ci nie zrobię. Chciałem tylko porozmawiać, lepiej cie poznać. Może byśmy się umówili?
 - Po co? - zmarszczyła brwi
 - Podobasz mi się - posłała jej uwodzicielski uśmiech.
 - I to nie ma nic wspólnego z Voldemortem?
 - Wiesz, głównie chodzi o ciebie, ale jeśli szepnęłabyś coś dobrego na temat mojej rodziny Czarnemu Panu, nie miałbym nic przeciwko.
 - Zapomnij, a teraz zostaw mnie - próbowała się wyrwać, jednak on jej na to nie pozwolił.
 - Daj spokój - uśmiechnął się złośliwie.
 - Riddle chyba coś powiedziała Nott. Puść ją - do ich uszu dobiegł dobrze znany im głos. Oboje spojrzeli w kierunku, z którego dochodził. Pod ściną stał Dracon Malfoy. Teodor od razu puścił dziewczynę i się od niej odsunął. W tym czasie blondyn do nich podszedł i obejmując szatynkę przysunął ją do siebie.
 - Daj spokój Draco, chciałem tylko lepiej poznać Hermionę, Nic jej przecież nie zrobię - powiedział spokojnie, po czym odwrócił się na pięcie i zniknął za zakrętem.
Nagle Hermiona poczuła jak jest pchana na chłodną ścianę. Spojrzała w górę i ujrzała stalowe tęczówki, w których mogła dostrzec gniew.
 - Miałaś zostać w pokoju - warknął.
 - Musiała wypożyczyć książkę - broniła się szatynka - brakowało mi informacji.
 - Nic mnie to nie obchodzi. Mogłaś poczekać aż ja lub Blaise wrócimy. Masz szczęście, że to był tylko Nott, który liczył na większe względy u Czarnego Pana, ale uwierz mi w szkole znajdują się osoby, które zrobią wszystko, aby poprzez ciebie dostać się do niego, żeby móc go zniszczyć i nie powstrzymają się przed niczym. Więc od tej pory masz się mnie słuchać i pilnować, ponieważ nie mam zamiaru przez ciebie zostać ukaranym, a uwierz mi grozi mi coś gorszego niż tortury, czy śmierć. Nie mogę pozwolić na to, aby to się stało.
Pomimo tego, że teraz w głowie gryfonki pojawiło się pełno myśli, postanowiła milczeć. Wiedziała, że Draco i tak na żadne jej nie odpowie. Malfoy już nic więcej nie powiedział, tylko chwycił nadgarstek dziewczyny i pociągnął w stronę jej dormitorium.

*****

Na zewnątrz już dawno zapadł zmrok. W kominku wesoło trzaskał ogień, ogrzewając i oświetlając pokój wspólny prefektów naczelnych. Hermiona siedziała na wygodnej kanapie, a jej wzrok był utkwiony w pomarańczowych językach ognia. Jej głowę cały czas zaprzątały myśli dotyczące tego co powiedział jej kapitan drużyny ślizgonów. Zastanawiała się co takiego jest dla Malfoy’a ważniejsze niż ocalenie własnego tyłka. Zawsze wydawało jej się, że dla niego nie liczy się nikt, ani nic.
 - Hej Miona -  z zamyślenia wyrwał ją Zabini, który pojawił się w salonie - Coś taka zamyślona? - podszedł do kanapy siadając obok dziewczyny.
 - Blaise, mogę cię o coś zapytać? - spojrzała na bruneta.
 - Jasne - jego wzrok utkwiony był w ogniu.
 - Co się stanie Draco, jeśli zawiedzie Voldemorta?
Ślizgon natychmiast spojrzał na pannę Riddle, a jego twarz wyrażała zdziwienie i lekkie zdenerwowanie.
 - Dlaczego chcesz wiedzieć?
 - Wczoraj Malfoy powiedział mi, że nie ma zamiaru przeze mnie ponosić kary. Wspomniał, że to jest coś gorszego niż tortury, czy utrata życia.
 - Nie powinienem ci tego mówić - westchnął - ale podejrzewam, że Draco ci tego nie powie. Uważam jednak, że ta wiedza pomoże ci zrozumieć zachowanie Smoka… - zrobił pauzę i spojrzał w oczy szatynki - Czarny Pan zagroził Draco, że jeśli ten go zawiedzie, zabije osobę, którą Draco kocha najbardziej, o którą się troszczy.
 - Co? - wykrztusiła Hermiona
 - Powiedział, że zabije jego matkę. Nawet jeśli tego nie widać, Narcyza jest dla Draco najważniejszą osobą na świecie, tak jak Smok dla niej.
Gryfnka poczuła jak z jej twarzy odpływa krew. Teraz rozumiała, czemu Draco tak się zachowuje w stosunku do niej. Tu nie chodzi o bezpieczeństwo Hermiony, czy Malfoy’a. Tu chodzi o życie jego matki.
 - Miona - z zamyślenia wyrwał ją Zabini - Nie wspominaj Draco, że o tym wiesz. Nie byłby zadowolony.
 - Jasne - posłała ślizgonowi słaby uśmiech.

*******************************************

Idąc za tym co zadecydowała większość, dzisiaj pojawia się nowy rozdział J
Starałam się usnąć błędy, ale znając mnie mogłam cos pominąć :P
Mam nadzieję, że rozdział się spodobałJ Zapraszam do komentowaniaJ
Od razu zaznaczam, że nie mam pojęcia kiedy pojawi się kolejna część.

Pozdrawiam Lady Charlotte

sobota, 1 marca 2014

Pytanie o rozdział!

Ostatnio odrobinę mnie natchnęło i miałam czas, więc udało mi się coś stworzyć:) Jak na razie mam 4,5 strony. Mimo wszystko chciałabym, żeby rozdział był trochę dłuży, niestety brak mi pomysłów co mogłoby się jeszcze wydarzyć. Mam plany na to co się stanie podczas świąt, ale nie chcę na razie o tym pisać, żeby nie robić takiego przeskoku w czasie i akcja nie potoczyła się za szybko. Jednak moja siostra łazi za mną i jęczy, żebym dodała to co mam. Jak na razie to jeden głos, dlatego chciałabym wiedzieć jakie jest wasze zdanie. Chcecie teraz te 4,5 strony, czy wolicie poczekać na dłużysz rozdział:)
Pozdrawiam Lady Charlotte:)

czwartek, 13 lutego 2014

Mam nadzieję, że wybaczycie:)

Przepraszam was bardzo. Wiem, że już długo czekacie na nowy rozdział, ale prawdopodobnie będziecie musieli jeszcze poczekać. Próbowałam coś napisać, ale mam jakieś kilka zdań i utknęłam. Nie mogę się zdecydować co ma się wydarzyć i jak mam to przedstawić, żaden z tych pomysłów nie wydaje mi się odpowiedni. Dodatkowo właśnie zobaczyłam mój plan zajęć na nowy semestr. MASAKRA!!! Od poniedziałku do czwartku siedzę cały dzień na uczelni. Co prawda w piątki mam wolne, ale już słyszałam parę plotek na temat tego co trzeba będzie zrobić na zaliczenie, plus skończenie pracy licencjackiej więc zapewne będę miała co robić. Mimo to postaram się szybko zdecydować co do tego, co ma się wydarzyć i będę się starała poświęcić wolne chwile na pisanie, jednak kiedy ukończę rozdział...nie wiem. Bardzo możliwe, że pojawi się w kwietniu, maju lub później.
Mam nadzieję, że zrozumiecie i wybaczycie:)
Pozdrawiam Lady Charlotte

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rodzinny sekret 6

Hermiona razem z Weasley’ami bez problemu znalazła wolny przedział i już po kilku minutach siedzieli na wygodnych fotelach.
Zapadła cisza, żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć. Jednak to postanowiła przerwać szatynka. Wbiła swój wzrok w dłonie i odezwała się.
 - Widzieliście...um… - czuła jak do jej oczu napływają łzy - Widzieliście śmierć Harry’ego?
Już dawno chciała o to zapytać, chciała się dowiedzieć, jak to się stało, dlaczego Harry jej nie posłuchał?
Podniosła głowę i spojrzała na swoich przyjaciół, widziała w ich oczach zagubienie. Żadne z nich się nie odezwało, tylko przytaknęli głowami.
 - Dlaczego on to zrobił? Prosiłam go - po policzkach panny Riddle spływały słone krople.
 - Hermiona… - zaczęła Ginny, jednak nie dane jej było skończyć.
Drzwi przedziału gwłatownie zostały otwarte, a do środka wszedł Blaise Zabini. Rodzeństwo od razu posłało chłopakowi wrogie spojrzenie, jednak on się tym nie przejął.
 - Hermiono, profesor McGonagall prosi, abyś przyszła do przedziału dla prefektów.
Szatynka skinęła głową i podniosła się ze swojego miejsca. Blaise przepuścił dziewczynę w drzwiach, a zamykając je odwrócił się w stronę Weasley’ów i puścił Ginny oczko, szeroko się przy tym uśmiechając.
Hermiona na korytarzu spotkała swojego brata, który czekał na nią i Blaise.
Nie zrobili nawet kroku, kiedy do uszu czarnoskórego dotarł głos oburzonego Rona skierowany do jego siostry.
 - Co to miało znaczyć?

*****

Starsza czarownica siedziała samotnie w przedziale dla prefektów. Każdy kto by ją wtedy zobaczył, pomyślałby, że jest ostoją spokoju i opanowania. To jednak były tylko pozory. Wewnątrz odczuwała wielki niepokój.
Już dawno dotarły do niej informacje dotyczące jej najlepszej uczennicy. W pierwszej chwili jak dowiedziała się prawdy jej pierwszą myślą było, aby usunąć Hermionę z Hogwartu. Bała się, że dziewczyna i jej brat staną się zagrożeniem dla szkoły. Jednak nie mogła tego zrobić, w każdym razie dopóki nie porozmawia z bliźniakami Riddle. Miała nadzieję, że pomimo odkrycia swoich prawdziwych korzeni, Hermiona dalej pozostanie odważną, mądrą dziewczyną, która nienawidzi Voldemorta.
Z zamyślenia wyrwał kobietę dźwięk otwieranych drzwi przedziału. Spojrzała w tamtym kierunku i ujrzała trójkę uczniów.
 - Dzień dobry, wzywała nas pani? - głos zabrała szatynka.
Tak, proszę usiądźcie - wskazała miejsce na przeciwko siebie - Panie Zabini, mógłby pan na chwilę zaczekać na korytarzu? Chciałabym najpierw porozmawiać z państwem Riddle.
 - Oczywiście - odpowiedział ślizgon i opuścił przedział wychodząc na korytarz i zamykając za sobą drzwi.
McGonagall wbiła spojrzenie swoich tęczówek w dwójkę młodych uczniów. Zapanowała niezręczna cisza, podczas której nauczycielka zastanawiała się jak powinna zacząć rozmowę. Nie pomagał jej fakt, że jest bacznie obserwowana przez rodzeństwo.
 - Pani profesor - po pomieszczeniu rozniósł się głos dziewczyny - jeśli chodzi o moje powiązanie z Voldemortem nie musi pani się tym martwić. Pomimo tego, że okazał się moją rodziną, nie mam zamiaru stawać po jego stronie i dalej chcę jego upadku.
Starsza czarownica wpatrywała się w szatynkę z lekkim szokiem. Właśnie została jej udzielona odpowiedź na pytanie, które nie wiedziała jak zadać, aby nie urazić Hermiony. Minerwa skinęła głową i odetchnęła z nieskrywaną ulgą.
 - Jeśli o mnie chodzi, profesor McGonagall - dyrektorka spojrzała na młodego mężczyznę - Jestem po tej samej stronie co Miona. Nienawidzę Voldemorta i nie mam zamiaru mu służyć.
 - Nie ukrywam, że cieszę się, że to słyszę. Panie Riddle, może pan już odejść. Proszę jeszcze zawołać pana Zabiniego.
Chris podniósł się z fotela i wyszedł z przedziału, żegnając się z nauczycielką. Po chwili jego miejsce zajął ślizgon.
 - Zostajecie prefektami naczelnymi - wypaliła nauczycielka, gdy tylko ciemnoskóry zajął miejsce obok szatynki - Po uczcie proszę czekać na mnie pod gabinetem . Zaprowadzę was do nowych komnat i wszystko wyjaśnię. Możecie odejść - powiedziała podnosząc się ze swojego miejsca. Chciała opuścić przedział, ale zatrzymał ja głos chłopaka.
 - Pani profesor, ale co z Draco? Myślałem, że to on będzie prefektem naczelnym.
 - Pan Malfoy zrezygnował z zostania prefektem naczelnym na rzecz zostania kapitanem drużyny quiddich’a.
Nie czekając na jakąkolwiek reakcję za strony uczniów opuściła przedział.
Po chwili w jej ślady poszli uczniowie.
 - Miona, idziesz do nas do przedziału? - odezwał się Zabini, kiedy oboje znaleźli się na korytarzu.
 - Nie, wracam do przyjaciół - odpowiedziała i ruszyła w przeciwną stronę niż ciemnoskóry chłopak.
Kiedy dotarła do swojego przedziału opadała na fotel i spojrzała na Weasley’ów.
Widziała naburmuszoną, czerwoną twarz przyjaciela, który co chwilę złowrogo łypał na swoją młodszą siostrę. Ginny natomiast, w ogóle się tym nie przejmując, czytała najnowszy numer Proroka Codziennego.
 - Co się stało? - spytała szatynka.
 - Niech ona ci powie - burknął chłopak.
Hermiona przeniosła zaciekawione spojrzenie na przyjaciółkę.
 - Ubzdurał sobie coś - Ruda wzruszyła ramionami odkładając gazetę.
 - Ja sobie coś ubzdurałem? - warknął Ron - To ty flirtujesz na moich oczach ze ślizgonem.
 - Co? - wyrwało się Riddle.
 - Oj Ron, jakbyś nie znał Zabiniego - panna Weasley zaczęła się bronić - Zrobił to specjalnie, wiedział, że tak zareagujesz. Po za tym to był tylko uśmiech.
 - To i tak za dużo - warknął rudzielec.
 - Koniec, mam dość tej bezsensownej rozmowy - zirytowana Ginny podniosła się i ruszyła w stronę wyjścia.
 - A ty dokąd? - fuknął gryfon.
 - Muszę stąd wyjść i się uspokoić, w innym wypadku w końcu zrobię ci krzywdę  - warknęła młodsza z dziewczyn i wyszła z przedziału trzaskając drzwiami.
Hermiona westchnęła, wpatrując się w przyjaciela.
 - Co? - burknął rudzielec.
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko pokręciła głową. Nie zamierzała wyrażać swojego zdania, wiedząc, że może to skończyć się kłótnią z chłopakiem.

*****

Rudowłosa dziewczyn przemierzała korytarz w pociągu. Musiała się uspokoić. Nie lubiła kłócić się z Ronem, ale czasami było to nieuniknione. Chłopak był strasznie zaborczy jeśli chodziło o związki jego młodszej siostry. Dodatkowo nie dawał jej spokoju fakt, że kiedy Blaise puścił do niej oczko i posłał uśmiech poczuła przysłowiowe stado motyli w brzuchy, a na jej piegowate policzki wkradł się rumieniec. Dlaczego? Przecież nigdy tak nie reagowała. Co się dzieje? To ślizgon, dodatkowo sługa Czarnego Pana.
Z zamyślenia wyrwał gryfonkę piskliwy chichot. Podniosła głowę, a jaj serce przyspieszyło swój rytm. Poczuła jak policzki zaczynają ją piec.
Kilka metrów przed nią stał Blaise Zabini, który rozmawiał z jakąś dziewczyną. Po mundurku poznała, że jest z Hufflepuff. Widziała jak chłopak nachyla się nad puchonką szczepcząc jej coś do ucha. Ona pokiwała głową uśmiechając się zalotnie, po czym obdarowując ślizgona przelotnym całusem ruszyła w stronę swojego przedziału. Ginny przyglądając się tej sytuacji poczuła dziwne ukłucie. Dlaczego? Przecież to żadna nowość, że ciemnoskóry jest kobieciarzem. Nie raz go widziała w takich sytuacjach i nigdy tak na to nie reagowała, więc dlaczego teraz?
Panna Weasly, nie chciał, aby chłopak ją zauważyła, dlatego postanowiła zawrócić. Niestety, zanim zdążyła to zrobić, chłopak ją dostrzegł.
 - Znowu się spotykamy Ruda - posłał gryfonce łobuzerski uśmiech i ruszył w jej kierunku - Twojemu bratu przeszły już złości?
 - Miałeś zapewne z tego świetną zabawę - warknęła dziewczyna, nagle poczuła wściekłość na bruneta, za to co zrobił.
 - No cóż, co mogę poradzić, że doprowadzanie Łasica do szału sprawia mi przyjemność?
 - A może czasami zamiast myśleć tylko o sobie, pomyślałbyś o innych? Zarówno dla mnie, jak i dla Rona, ta sytuacja nie była przyjemna - odpowiedziała wpatrując się prosto w prawie czarne tęczówki Zabiniego.
Zapadła cisza. Blaise miał minę jakby się nad czymś zastanawiał, po czym na jego twarzy zawitał złośliwy uśmiech.
 - Nie, zbyt dobra jest przy tym zabawa, abym mógł z tego zrezygnować.
Ginny słysząc jego słowa, poczuła jak wściekłość w niej buzuje. Odwróciła się na pięcie prychając głośno i zaczęła wracać do swojego przedziału. Słyszała za plecami chichot ciemnoskórego. Uczucia, które odczuwała przed spotkaniem ślizgona na korytarzu już dawno wyparowały i miała nadzieję, że nie powrócą.

*****

Pociąg zatrzymał się na stacji, a z przedziałów zaczęły się wysypywać tłumy uczniów. Hermiona poczekała, aż wszyscy znajdą się na peronie, po czym chwyciła swój kufer i ruszyła w poszukiwaniu Zabiniego. Nie musiała długo szukać, ponieważ Blaise stał już na korytarzu i czekał na szatynkę. Szybko uwinęli się ze sprawdzeniem, czy aby an pewno wszyscy opuścili pociąg, po czym sami wyszli na peron i ruszyli w stronę powozów. Kiedy dotarli do wyznaczonego miejsca, został już tylko jeden powóz. Szybko do niego wsiedli i ruszyli w dalszą drogę do Hogwartu. Pomiędzy prefektami panowała cisza, każdy był pogrążony we własnych myślach. W pewnym momencie Hermiona przypomniała sobie o pewnej sprawie, nad którą rozmyślała jakiś czas temu.
 - Blaise? - cichy głos dziewczyny rozniósł się po pomieszczeniu.
 - Hm? - dał znać, że słucha, jednak jego wzrok cały czas był utkwiony w widoku za oknem.
 - Dlaczego postanowiłeś przyłączyć się do Voldemorta?
Chłopak słysząc pytanie gryfonki momentalnie na nią spojrzał, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie.
 - Dlaczego pytasz?
 - Twoja matka nie należy do śmierciożerców, wiem też, że nie popierasz Voldemorta, w takim razie pytanie, dlaczego postanowiłeś przystąpić do jego szeregów.
 - Skąd pomysł, że nie popieram Czarnego Pana - wzrok chłopaka był podejrzliwy.
 - To widać, a Chris tylko mnie w tym upewnił.
 - Aż tak to widać? - westchnął.
 - Zależy, widzę, że starasz się ukryć swoja niechęć, ale nie zawsze ci się udaje. Trzeba cię poznać i spędzać z tobą trochę czasu, aby to zauważyć.
 - To dlatego, że Draco został śmierciożercą - westchnął.
 - Draco cię do tego zmusił? - szatynka czuła jak wzbiera w niej złość. Jak Malfoy mógł zmusić Zabiniego, aby przyłączył się do śmierciożerców i on uważa się za przyjaciela.
 - Co? - ciemnoskóry chłopak spojrzał zszokowany na dziewczyną - Nie! Draco mnie do tego nie zmusił. To była moja decyzja. W sumie on próbował mnie odwieźć od tego pomysłu, ale nie udało mu się.
Teraz to Hermiona była zszokowana.
 - Widzę, że nie bardzo rozumiesz - westchnął Blaise - Draco też nie chciał służyć Czarnemu Panu, niestety musiał. Rodzice go zmusili. Widziałem, że się tego boi, nie chce tego robić, dlatego postanowiłem przyłączyć się razem z nim. Nie chciałem zostawić go w tym samego.
 - Wiesz, że tą decyzją prawdopodobnie spieprzyłeś sobie całe życie?
 - Wiem - uśmiechnął się słabo - ale Draco to mój przyjaciel. Nie mogłem go samego zostawić.
 - W takim razie Malfoy ma wspaniałego przyjaciela - posłała ślizgonowi delikatny uśmiech, który on odwzajemnił.
Na tym zakończyła się ich rozmowa. W ciszy dotarli do szkoły, każdy ponownie pogrążony we własnych myślach.

*****

 - Proszę o uwagę - po Wielkiej Sali rozniósł się głos dyrektorki szkoły, a gwar, który jeszcze przed chwilą panował w pomieszczeniu zaczął się uspokajać. Wszyscy uczniowie zwrócili swoje głowy w stronę profesor McGonagall - Zanim rozpoczniemy ucztę powitalną, nastąpi przydzielenie pierwszoroczniaków do domów.
W tym momencie wrota do sali zostały otwarte. Jako pierwszy pojawił się profesor Flitwick, a zaraz za nim podążała grupa uczniów. Hermiona przyglądała się im, do póki na końcu nie zauważyła swojego brata. Chris szybko odnalazł swoją siostrę przy stole lwa i kiedy ich oczy się spotkały posłał jej promienny uśmiech.
Przydzielanie pierwszoroczniaków szybko poszło i w końcu nadszedł czas na bruneta.
 - Christopher Riddle - po WS rozniósł się głos profesora i w tym momencie wszystkie pary oczu utkwiły na chłopaku. Można było usłyszeć jak uczniowie pomiędzy sobą szeptają. Każdy w końcu znał to nazwisko w świecie magii.
“No tak, przecież  nikt nie wie o niej, ani o Chrisie” pomyślała Hermiona.
Chłopak podszedł do stołka i usiadł na nim, a nauczyciel zaklęć założył mu na głowę tiarę. W sali zapanowała idealna cisza. Każdy chciał usłyszeć do jakiego domu trafi potomek samego Lorda Voldemorta, chociaż i tak wiedzieli jaka nazwa zaraz padnie.
 - RAVENCLAW! - krzyk starego kapelusza przerwał ciszę. Wszyscy momentalnie zwrócili głowy w stronę stołu krukonów, których miny wyrażały ogromny szok i jakby lekkie przerażenie. Jednak już po chwili po sali rozniosły się oklaski. Chris zajął wolne miejsce i odnajdując wzrokiem Hermionę posłał jej delikatny uśmiech.

*****

 - Dzień dobry - do uszu szatynki dobiegł męski głos, gdy tylko przekroczyła próg salonu. Rozejrzała się po pomieszczeniu i zauważyła Blaise siedzącego na fotelu.
 - Cześć - posłała ciemnoskóremu uśmiech - Idziesz na śniadanie?
 - Jasne - podniósł się z fotela i razem z Hermioną opuścił dormitorium.
Droga do WS zleciała im na żartach i wesołej rozmowie. Jednak, kiedy zbliżali się do celu podróży, zauważyli, że na korytarzu panuje cisza, a wszyscy wpatrują się w jedno miejsce, gdzieś za gryfonką i ślizgonem. Spojrzeli za siebie i ujrzeli jak w ich kierunku idzie brunet o zielonych oczach ubrany w barwy Ravenclaw.
 - Chris! - krzyknęła szatynka, podbiegając do brata z uśmiechem na ustach.
 - Cześć siostra - chłopak odwzajemnił uśmiech, przytulając dziewczynę.
Wszyscy obecni wpatrywali się z wymalowanym szokiem na twarzy. Czy Riddle właśnie nazwał Hermionę Granger siostrą? Jednak oni nie przejmując się tym weszli razem do WS na śniadanie. Gdy tylko zniknęli na korytarzu od razu zapanowała wrzawa. Wszyscy rozmawiali o tym, co właśnie zobaczyli. Czyżby Hermiona także należała do rodziny Riddle? W ich szkole jest dwóch potomków Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać?
 - Jak tam? - spytała się szatynka.
 - Nie najgorzej, chociaż mogłoby być lepiej. Wszyscy mnie unikają, jakby bali się, że zaraz ich zabiję - westchnął chłopak.
 - Nie przejmuj się, za niedługo się przyzwyczają. Muszą cię tylko lepiej poznać - posłała Chris’owi delikatny uśmiech całując go w policzek, po czym odeszła do swojego stolika.

*****

Hermiona miała rację. Jeszcze tego samego dnia Chris zakumplował się z trójką krukonów, a gdy inni zobaczyli, że młody Riddle jest wesołą, miłą i uśmiechniętą osobą również przekonali się do niego.
Na początku także na prefekt naczelną spoglądano z lękiem, jednak kiedy dostrzegli, że dalej jest tą samą dziewczyną co była, przestali się przejmować faktem, że do Hogwaru uczęszczają wnuki Czarnego Pana.
Jednak mimo to Hermiona nie przestała być powodem plotek w szkole. Uczniowie szybko się zorientowali, że dziewczyna cały czas jest pilnie obserwowana i śledzona przez jej największego wroga - Dracona Malfoy’a. Wiedzieli, że blondyn nienawidzi dziewczyny tak samo jak ona jego, więc pytanie - czemu nie spuszcza z niej oka. Czyżby chciał pozyskać jakieś specjalne względy dla swojej rodziny u Czarnego Pana? Wszyscy przecież wiedzieli, że rodzina Malfoy’ów jest mu oddana.
Mimo to zarówno Hermiona jak i Draco nie przejmowali się tymi plotkami, co nie oznaczało, że szatynka nie miała dość ciągłej kontroli ślizgona.
 - Zajmij się wreszcie swoim życiem, a mi daj spokój! - wściekła szatynka krzyczała na blondwłosego chłopaka, który siedział w jej salonie na fotelu. Jego mina wyrażała znudzenie.
 - Myślisz, że mi sprawia przyjemność ciągłe pilnowanie cię? Niestety takie są rozkazy Czarnego Pana, więc jeśli chcesz to zmienić to rozmawiaj z nim. Do póki Blaise nie wróci do pokoju, ja się nigdzie nie wybieram - odpowiedział obojętnie.
Zdenerwowana gryfonka zniknęła w swojej sypialni, głośno trzaskając drzwiami. Wściekła rzuciła się na łóżko. Minął już tydzień szkoły i  tak jak zwykle nie mogło obejść się bez kłótni pomiędzy Riddle i Malfoy’em.
Dlaczego ją to spotyka? Co ona komuś zrobiła? Nie dość, że ma w rodzinie mordercę, to jeszcze jest pod stałą kontrolą swojego wroga. Jeszcze brakuje, aby Malfoy wprowadził się do jej i Blaise’a dormitorium. Po za tym, czemu tylko ją Voldemort kazał obserwować? Dlaczego nie każe Zabini’emu kontrolować Chris’a.
Po chwili poczuła jak jej powieki robią się ciężki i opadają, przysłaniając jej czekoladowe tęczówki.

***********************************

Powiem szczerze, że z rozdziału jestem średnio zadowolona. Nie bardzo miałam na niego pomysłu.  Mimo mam nadzieję, że znajdę jakieś komentarze pod spodem. Niestety nie wiem kiedy pojawi się kolejny więc musicie uzbroić się w cierpliwość.

Chciałabym również przeprosić, że nie wchodzę i nie komentuję waszych opowiadań, ale ledwo znajduję czas, aby coś napisać na swój blog, a co dopiero tu mówić o czytaniu innych. Obiecuję jednak, że jak tylko uporam się ze studiami i pracą licencjacką to nadrobię zaległości:)

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzę wam ciepłych, radosnych chwil spędzonych ze swoja rodziną i przyjaciółmi. Dużo wytrwałości w dążeniu do spełniania własnych marzeń , aby każdy dzień przynosił wam coś nowego J
Wesołych Świąt!


Pozdrawiam Lady Charlotte :* 

sobota, 14 grudnia 2013

Krótkie pytanko!

Ponownie ruszyłam z pisaniem nowego rozdziału i mam nadzieję, że tym razem uda mi się go skończyć, bez robienia sobie przerwy:)
Chciałabym się was poradzić. Nie potrafię się zdecydować w którym domu umieścić Chrisa. Zastanawiam się między dwoma: Gryffindor czy Ravenclaw.
Co prawda, to w którym domu znajdzie się brat Hermiony nie będzie miało dużego znaczenia w opowiadaniu, ale mimo to chciałabym poznać wasze zdanie:)
Pozdrawiam Lady Charlotte:) 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Przepraszam!

Wiem, że czekacie na nowy rozdział, ale podejrzewam, że jak na razie nic z tego. Mam napisane 2 strony i jak na razie utknęłam, dodatkowo mam masę innych spraw do załatwienia, które niestety są na pierwszym miejscu.
Mam nadzieję, że mimo wszystko w tym miesiącu uda mi się coś dodać, ale nie obiecuję, że na pewno tak będzie.
Jeszcze raz bardzo was przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie:)
Pozdrawiam Lady Charlotte