środa, 1 kwietnia 2015

Podziękowanie!

Dziękuję bardzo osobom, które podesłały mi swoje pomysły:) Jesteście cudowni!
Z każdego pomysłu coś wzięłam i wymieszałam. Stworzyłam opis fabuły na kolejne części i myślę, że powstaną z tego 2-3 rozdziały:)
Co do dalszych części to nie wiem. Może w trakcie pisania pojawia się jakieś pomysły:) Ewentualnie znowu zwrócę się do was o pomoce:)
Jeszcze raz bardzo dziękuję:)
Pozdrawiam Lady Charlotte

piątek, 27 marca 2015

Ostatnia próba!

To jest moja ostatnia próba odratowania tego bloga i opowiadania!
Jeśli się nie uda, niestety będziecie musieli pogodzić się z moją decyzją, którą jest usunięcie dramione-historie.
Aby uratować tą historię potrzebuję waszej pomocy!
Miałam pomysł, co powinno się wydarzyć w kolejnym rozdziale, ale - przez to, że zajmowałam się czymś innym - wyleciał mi z głowy. Nie raz próbowałam sobie przypomnieć, ale nie mogłam. Nie pamiętam co miało się wydarzyć, ani nie mam pomysłu na nic nowego.
I tutaj wasza rola!
Jeśli macie pomysł co mogłoby się wydarzyć, jeśli macie propozycję na dalszą część "Rodzinnego sekretu" napiszcie do mnie!
BARDZO PROSZĘ, ABY NIE PISAĆ TYCH POMYSŁÓW W KOMENTARZACH. NAJLEPIEJ BY BYŁO, GDYBYŚCIE MI JE WYSŁALI NA MAILA: charlotte.lady92@gmail.com, ewentualnie aska lub tumblra (linki macie z boku).
Wybiorę tą propozycję, która najbardziej się mi spodoba. Jeśli będzie ich kilka, spróbuję je jakoś połączyć:)
Propozycję przyjmuję do wtorku, do 24:00! Teraz wszystko zależy od was!
Pozdrawiam Lady Charlotte:) 

czwartek, 12 lutego 2015

Ogłoszenia parafialne!

Coraz częściej zastanawiam się nad usunięciem tego bloga. Jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji, ale powinniście się liczyć z tym, że to nastąpi.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany, to wszystkie moje prace znajdziecie TUTAJ.
Znajduje się tam również "Rodzinny Sekret", który kiedyś może dokończę.
Pozdrawiam Lady Charlotte:)

poniedziałek, 10 listopada 2014

Zawieszam bloga!

Nie wiem czy ktoś jeszcze tu zagląda, czy ktoś czeka na nowy rozdział. Uznałam jednak, że powinnam was poinformować o mojej decyzji. Postanowiłam, na czas nie określony zawiesić moją działalność tutaj. Nie wiem jak to się skończy. Czy wrócę na bloga i dokończę kolejne opowiadanie, czy całkowicie z niego zrezygnuję. Jeszcze nie wiem. Właśnie dlatego postanowiłam zawiesić bloga, zamiast go usuwać. Może za jakiś czas mój zapał do pisania Dramione wróci i pojawią się nowe rozdziały. Pożyjemy zobaczymy:) W każdym razie na ten moment informuję was o mojej decyzji, abyście nie wyczekiwali na kolejną część (o ile w ogóle ktoś czeka), ponieważ nie wiadomo, kiedy się pojawi i czy w ogóle ją napiszę.

Pozdrawiam Lady Charlotte

P.S. Jak już raz pisałam, tutaj raczej na nic nie będę odpisywać, więc jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować to po prawej jest mój twitter, tumblr i ask. Tam mnie znajdziecie:)

środa, 24 września 2014

Przepraszam, to chyba trochę za mało...

Przepraszam, to chyba trochę za mało w tej sytuacji, jednak nie bardzo wiem co innego w takim razie mogłabym powiedzieć. Po raz kolejny was zawodzę i każę długo czekać na rozdział. Niestety nie wiem, kiedy się pojawi. Teraz skupiam się na pisaniu czegoś zupełnie innego, po za tym za niedługo wracam na studia.
Prawda jest jednak taka, że zbyt pochopnie podjęłam się pisania tego opowiadania. Wpadł mi pomysł do głowy i nawet porządnie go nie przemyślałam, a zaczęłam pisać. Dlatego teraz kompletnie nie wiem co mam napisać w następnej części.
Ta sytuacja doprowadziła do tego, że zaczęłam czytać i pisać opowiadania na tumblr o zupełnie innej tematyce i rzadko kiedy myślę nad Dramione.
Oczywiście wiem, że to ja zawaliła, ale nic nie poradzę na to, że na jakiś czas Dramione mi się znudziło, przez co nie czytam opowiadań i nie mam motywacji, ani weny do pisania o nich.
Mimo to nie chcę tak tego zostawiać i naprawdę chciałabym to skończyć. Mam pewien pomysł co zrobić, aby to ruszyło i to wiązałoby się wyjściem do was z pewną propozycją. Jednak na razie to odłożę. Jeśli dalej nie będę w stanie sama nic napisać, to wtedy dowiecie się o co chodzi.
Jeszcze raz bardzo was przepraszam! Mam nadzieję, że po raz kolejny mi wybaczycie:)
Pozdrawiam Lady Charlotte

środa, 16 lipca 2014

Rodzinny sekret 9

Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałemJ Cieszę się, że mnie nie opuściliście i dalej chcecie czytać moje wypociny. Bardzo dużo to dla mnie znaczyJ

*************************

Czarny puchacz zastukał w szybę, tym sama zwracając na siebie uwagę rudowłosego chłopaka. Podszedł do okna, aby wpuścić ptaka, który gdy tylko znalazł się wewnątrz komnaty, przysiadł na drewnianej ramie łóżka w dziobie trzymając niewielki liścik.
Sięgnął do sowy, zabierając zwitek i przygotował dla niej miseczkę z wodą i pokarmem.
Kiedy upewnił się, że puchacz zajął się jedzeniem, przysiadł na łóżku rozwijając list.
Jest źle. 328 - 21:30! J
Spojrzał na zegarek, który wskazywał 21:08. Schował list do kieszeni i opuścił dormitorium. Miał jakieś 20 minut, aby dostać się do nieużywanej sali, w opustoszałej części zamku. Przez całą drogę uważnie się rozglądał, czy nikt go nie obserwuje. Domyślał się, że większość była na imprezie u ślizgonów, ale wolał nie ryzykować.
Ostatni raz rozglądając się po korytarzu, wszedł do starej klasy. Podszedł do kominka, rozniecając ogień, za pomocą różdżki i czekał na pojawienie się przyjaciela.
- Ron - nie musiał długo czekać. Już po chwili w płomieniach pojawiła się głowa jego rudego kuzyna.
- Nareszcie, co się dzieje?
- Nie jest dobrze - odpowiedział - wszędzie jest pełno śmierciożerców. Muszę być ostrożny.
- Znalazłeś medalion?
- Tak, ale strzegą go właśnie Jego sługusy. Muszę coś wymyślić jak się ich pozbyć, ale do tego czasu niewiele zdziałam. Najprawdopodobniej, będę musiał czekać, aż On ich wezwie.
- To może rozpocznij już poszukiwania innych horkruksów.
- Czy to coś da? Inne z pewnością też są strzeżone.
- W sumie racja - pokiwał głową.
- A jak tam u was?
- Na razie spokojnie. Bez zmian.
- Tyle dobrze - odetchnął z wyraźną ulgą - Muszę kończyć, domownicy mogą w każdej chwili wrócić. Odezwę się jeszcze.
- Bądź ostrożny.

*****

Błoga cisza. Błoga cisza panowała dookoła. Cisza, która ich otaczała, przyzywała ci na myśl idealnie wysprzątany pokój w jasnych barwach, z dużymi przestronnymi oknami, które wpuszczały do pomieszczenia promienie słońca. Nie pasowała jednak do bałaganu, który panował w komnatach należących do domu węża. Opróżnione, porozrzucane butelki, zaplątane ludzkie ciała rozłożone na kanapach i podłodze salonu. Pomięte części garderoby, znajdujące się na całej powierzchni dormitoriów, szczególnie jednego dormitorium.
Niemiłosierny ból głowy pojawił się, gdy tylko została wybudzona ze snu. Miała wrażanie jakby coś umarło w jej suchych ustach.
Nigdy więcej picia! W każdym razie nie w takich ilościach! Co jej odbiło?
Odwrócił się ostrożnie, poczuła obok siebie ciepło drugiego ciała. Zamarła. Gdzie była, co zrobiła i kim był tajemniczy nieznajomy.
Powoli, z trudnością uniosła powieki, rozglądając się po pomieszczeniu. Od razu dostrzegła srebro i zieleń. Była w komnacie ślizgona. No pięknie. Lekko uniosła kołdrę - była naga. Tylko nie to! Ostrożnie przekręciła głowę i...nie, to niemożliwe. Obok niej, również zupełnie nagi, spał Dracon Malfoy.
Usiadła prosto, podkurczając nogi i obejmując je rękami. Czoło ułożyła na kolanach.
Kurwa! Nie, nie, nie!
Nie mogła się przespać z tą zapatrzoną w siebie tlenioną fretką.
Zesztywniała, czując że drugie ciało zaczyna się poruszać. Spojrzała na blondyna, obserwując jak się budzi.
Ostrożnie uchylił powieki, ukazując swoje stalowe tęczówki.
- Cześć Riddle - wymruczał, ponownie zamykając oczy i odwracając się na drugi bok.
Po chwili jednak gwałtownie się podniósł, chwytając za głowę, kiedy poczuł silny ból, przeszywający jego czaszkę.
- Błagam - jęknął - powiedz mi, że tego nie zrobiliśmy.
- Chciałabym - odpowiedziała - Nikt nie może się o tym dowiedzieć.
- Nie bój się ja też nie chcę by inni wiedzieli - sięgnął do szafki nocnej, biorąc dwie buteleczki z eliksirem na kaca. Podał jedną z nich dziewczynie, kiedy usłyszeli dwa głosy.
- My tez nikomu nie powiemy - spojrzeli w stronę szeroko otwartych drzwi, gdzie stali Ginny i Blaise.
- Co tu robicie? - warknął Draco, chwilę po tym jak opróżnił swój flakonik.
- Przyszliśmy sprawdzić, czy żyjecie - wzruszył ramionami Diabeł.
- Co? Wiedzieliście o tym? - jęknął szatynka.
- Oczywiście, że nie - zaprzeczyła ruda.
- Urządziliście sobie wczoraj zawody, kto wypije najwięcej ognistej. W końcu stwierdziliśmy, że czas najwyższy to przerwać i odesłaliśmy was tutaj. Myśleliśmy, że pójdziecie spać. Ledwo się trzymaliście na nogach. Gdybyśmy wiedzieli, że znajdziecie jeszcze siłę na zabawę, zostalibyśmy, aby was pooglądać - zaśmiał się brunet, poczuł jak drobna dłoń rudowłosej uderza go w  tył głowy - Auć...żartowałem. Przecież wtedy nie dopuścilibyśmy do tego.
- Dobra, oprócz naszej czwórki nikt nie może o tym wiedzieć. Zrozumiano? - zarządziła pani prefekt.
- Oczywiście - reszta przytaknęła zgodnie głowami.

*****

Krążył podenerwowany po sypialni. Cały czas myślał o tym co powiedział mu Czarny Pan. Draco ma ożenić się z Hermioną. To wszystko niweczyło jego plany.
Wszystko szło w dobrym kierunku, jeszcze trochę i uwolnili by się z pod władzy tego tyrana. Jaki on był głupi, dlaczego zgodził się wstąpić w jego szeregi? Przecież znał odpowiedź, chciał władzy, pozbycia się szlam. Przez jego głupotę, może skrzywdzić własną rodzinę.
Wystarczy, że skrzywdził swojego przyjaciela, a zrobił to by zapewnić bezpieczeństwo synowi i żonie. Musiał go doprowadzić do Voldemorta w innym wypadku ukarałby jego rodzinę.
Co ma teraz zrobić? Teraz Riddle będzie miał większą władzę nad nimi. Wiedział, że ślub nie jest nagrodą, tylko chce mieć nad nim większą kontrolę. Czyżby się czegoś domyślał? Nie, niemożliwe, przecież dobrze ukrywał się ze swoimi planami.
Wiedział, że Hermiona była przeciwko czarnemu Panu, ale jednak dalej była jego wnuczką i kontrolował, to co się dzieje w jej życiu, a teraz również skupi większą uwagę na Draco i rodzinie Malfoy.
Co powinien zrobić?
- Lucjuszu co się dzieje? - Narcyza siedział na kanapie w salonie, bacznie przyglądając się swojemu mężowi.
- On chce naszego syna - w końcu postanowił się odezwać.
- Słucham? - nie bardzo rozumiała.
- Czarny Pan postanowił, że Draco poślubi Hermionę.
Błękitne tęczówki kobiety, szeroko się otwarły. Nie wiedział co powiedzieć. Nigdy się od niego nie uwolnią. Przecież wszystko już było prawie gotowe.
- Jak to? - czuła jak jej oczy zachodzą łzami.
- Twierdzi,  że to nagroda za posłuszeństwo względem niego, ale jakoś w to nie wierzę. Boję się, że może coś podejrzewać w związku z naszą ucieczką. Chce mieć pewność, że zostaniemy i nie zrobimy nic głupiego.
- Ale dlaczego Draco? - spytała, powstrzymując szloch.
Lucjusz usiadł obok żony, przytulając ją do siebie.
*****
Od wspólnej nocy Hermiony i Draco miął tydzień. Na początku było im trochę niezręcznie, ale z czasem to minęło. Mogłoby się wydawać, że nikt już o tym nie wspomni, a sami zainteresowani powoli o tym zapominali. Jednak pewna osoba ma bardzo długi język, zwłaszcza po wypiciu kilku szklanek ognistej.

*****

- Riddle - jęknął Malfoy - Długo jeszcze?
Siedzieli w bibliotece. Hermiona pisała wypracowanie na zielarstwo, nie zwracając uwagi na nudzącego się Draco.
- Już ci mówiłam, że możesz iść na spotkanie z Diabłem i Chrisem - odpowiedziała, nawet na niego nie spoglądając.
- A ja ci mówiłem, że zbliża się 22:00 i samej cię tu nie zostawię - warknął.
Miał już dość, był znudzony i zirytowany.
- Daj mi jeszcze 10 minut - odpowiedziała zamykając książkę - Sprawdzę tylko i możemy iść.
- O nie - zaprotestował - to możesz zrobić w swoim pokoju - zabrał jej wypracowanie, zwijając go w rulon.
- Malfoy! - oburzyła się.
- Idziemy - warknął.
Niezadowolona szatynka spakowała pióro i jedną z książek do torby. Minęłam blondyna wyrywając mu pergamin i kierując się do wyjścia.
Szli w ciszy. Nikogo już nie było na korytarzu, jedynie ich dwójka. Echo ich kroków roznosiło się dookoła.
Nareszcie dotarli do pokoju. Zauważyli dwójkę chłopaków rozwalonych na fotelu. Na stoliku stała już do połowy pusta butelka z ognistą, a obok niej szklanki.
- Cześć - Hermiona i Draco oznajmili swoje przybycie.
W tym momencie stało się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Chris słysząc głos blondyna, gwałtownie odwrócił głowę w jego stronę. W jego oczach pojawiła się wściekłość. Wystrzelił z fotela i po chwili przeciskał zdezorientowanego ślizgona do ściany.
- Ty - warknął - Jak mogłeś?
- Stary, co ty? - wychrypiał.
- Chris - krzyknęła szatynka - Co ty robisz! Puść go?
Hermiona z lekkim strachem przyglądała się wszystkiemu z boku. Podeszła do brata, cudem odciągając go od blondyna i stanęła pomiędzy chłopakami.
- Co się stało? - spojrzała na brata.
- Ty mi to powiedz - warknął, mierząc Malfoy’a morderczym wzrokiem.
Panna Riddle westchnęła i spojrzała na Zabiniego.
- Blasie - zwróciła się to bruneta - Co mu jest?
- Um… - Diabeł spojrzał na swoje dłonie - Tak jakby, przez przypadek, właśnie mu powiedziałem, że się przespaliście.
- Co?! - wykrzyknęli równocześnie Hermiona i Draco.
- Blaise - oburzył się Draco.
- Sorry, zapomniałem, że to tajemnica, a chciałem mu powiedzieć jak zabawnie było, kiedy was z Rudą znaleźliśmy - przybrał skruszoną minę.
- Christopher, uspokój się - brązowe tęczówki utkwiły z zielonych oczach brata.
- Uspokój się?  - spojrzał gniewnie na siostrę, zapadła chwila ciszy - Jesteście razem?
- Słucham? - była zaskoczona.
- Pytam się czy jesteście parą? - warknął.
- Nie, oczywiście, ze nie jesteśmy - zaprotestowała.
- W takim razie się nie uspokoję. Potraktował cię jak każda inną panienkę na jedną noc. Mówiłem mu, że ma się trzymać od ciebie z daleka.
- Chris - zaczął blondyn, ale brunet mu przerwał.
- Zamknij się!
- Nie to ty się zamknij - Hermiona czuła jak zaczyna tracić cierpliwość - Stało się, ok? Przespałam się z Malfoy’em. Trudno, ale to tylko i wyłącznie moja sprawa, co robię i z kim. Jestem pełnoletnia.
- Ale on… - zaczął chłopak, ale jego siostra ponownie mu przerwała.
- Byliśmy pijani. Ani ja, ani on nie pamiętamy tego, więc nie przespał się ze mną, by mnie zaliczyć. Żadne z nas tego nie pamięta. Postanowiliśmy zapomnieć, że taka sytuacja miała miejsce więc odpuść.
- Ale… - próbował coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Brakowało mu argumentów.
- Ale co? Sam już nie wiesz co powiedzieć. Po prostu zapomnij o tym tak jak my - wyminęła brata, wchodząc do sypialni i zamknęła za sobą drzwi.
W salonie ponownie zapadła cisza. Trójka czarodziei wpatrywała się w drzwi, za którymi zniknęła panna Riddle.
Po chwili Chris ponownie spojrzał na blondyna.
- Przepraszam - wyciągnął dłoń w kierunku Draco.
- W porządku - uścisnął ją.
- Mam nadzieje, ze już to się więcej nie powtórzy. Dalej masz trzymać łapy przy sobie.
- Nie martw się, nie na raze ci się - poklepał bruneta po plecach i usiadł na jednak z kanap.

*****

Dwóch mężczyzn siedziało w ciemnym pokoju. Ich twarze oświetlała tylko niewielka lampka stojąca na biurku.
- Dobrze, że jesteś - Tom przeczesał swoje włosy, dłonią.
- Wzywałeś panie, więc jestem - odpowiedział, drugi mężczyzna. W jego niebieskich oczach widoczne było zaciekawienie i podekscytowanie.
- Potrzebuję twojej pomocy.
- Zrobię wszystko co zechcesz.
- Dobrze - jego usta wygięły się w złośliwym uśmiechu - Czy twoja córka zrobi wszystko o co ją poprosisz?
- Tak - odpowiedział pewnie.
- Wykona każdy rozkaz?
- Oczywiście.
- Świetnie! - klasnął w dłonie - Jeśli się dobrze spisze, nie ominie was nagroda.
- Jakie jest jej zadanie?
- Jak wiesz, moja rodzina mnie nienawidzi. Nie są po mojej stronie. Potrzebuję jednak, aby ktoś z nich stał się moim sprzymierzeńcem. Twoja córka ma mi w tym pomóc.

*****

Zaspał! Jakim cudem zaspał?! Biegł szkolnym korytarzem, aby jak najszybciej dotrzeć do odpowiedniej sali. Nie zwalniając wybiegł zza zakrętu. Pech chciał, że ktoś tam był i z całej siły wpadł na jakąś postać, przewracając ją.
- Przepraszam - wyciągnął dłoń w kierunku poszkodowanej dziewczyny - Zaspałem na lekcję. Nie chciałem na ciebie wpaść.
- Nic się nie stało - podniosła głowę, chwytając wyciągniętą dłoń.
Chłopak zamarł. Para pięknych, niebieskich tęczówek wpatrywała się w niego. Uważnie przyjrzał się dziewczynie. Miała długie, czarne włosy zaplecione w warkocz. Długie ciemne rzęsy, otaczały jej oczy. Brzoskwiniowa cera, z lekkimi rumieńcami na policzkach i pełne, różowe usta. Była piękna.
- Jestem April - powiedział, uśmiechając się.
- Chris - odpowiedział, kiedy się otrząsnął.
Spojrzał na jej ubiór, chcąc określić z jakiego jest domu, ale nie miała na sobie szkolnej szaty. Za nią stał brązowy kufer.
- Jesteś nowa? - spytał.
- Tak - pokiwała głową - przed chwilą przyjechałam. Rodzice postanowili mnie tu przenieść z Beauxbatons. Szukam właśnie wejścia do mojego domu.
- Gdzie cię przydzielili?
- Do Ravencalw, jestem z ostatniego roku.
- Naprawdę? To mój dom, też jestem na ostatnim roku. Chodź zaprowadzę cię do pokoju - zaproponował, chwytając jej kufer.
- A twoje lekcje? - spytała.
- Nic się nie stanie, jak raz sobie odpuszczę zaklęcia - uśmiechnął się, puszczając do dziewczyny oczko. Widział jak jej twarz robi się lekko czerwona, a spojrzenie błękitnych tęczówek wbija w podłogę.
- Dziękuję - odpowiedział, nieśmiało się uśmiechając.

******************************

Nowy rozdziałJ Szybciej niż poprzednieJ

Dajcie znać co myślicieJ
Pozdrawiam Lady Charlotte

P.S. Jeśli macie do mnie jakieś pytania dotyczące rozdziału, lub czegokolwiek innego, z boku jest podany mój twitter, tumblr i ask. Proszę tam do mnie pisać, jeśli chcecie uzyskać odpowiedź. Jestem zbyt leniwa i nie chce mi się logować na gmail, więc tu raczej nie będę odpowiadać na pytania:) 

czwartek, 3 lipca 2014

Małe ogłoszonko!

Chciałam tylko poinformować, że z pewnych przyczyn, zlikwidowałam poprzedniego aska i założyłam nowego @Kayka_U :)
Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się nowy rozdział. Ostatnio próbowałam coś napisać, ale mam 2 strony i utknęłam. Kompletnie nie wiem co dalej, więc jeśli chcecie w miarę szybko rozdział to módlcie się by wena wróciła:D
Pozdrawiam Lady Charlotte:)

Obserwatorzy